Uwaga! Brak przydatności wody do spożycia!!! (komunikat RSO)

Uroczystość w Borze Kunowskim przypomni o jednej z najokrutniejszych pacyfikacji

Uroczystość w Borze Kunowskim przypomni o jednej z najokrutniejszych pacyfikacji

FOT. Gmina Brody

W Borze Kunowskim pamięć o lipcowej zbrodni wraca zawsze z ciężarem nazwisk, nie z akademickim dystansem. Ta historia zaczęła się od nocnego marszu oddziałów policyjnych przez las i zakończyła się śmiercią całych rodzin, także dzieci. Dziś rocznica przypomina o miejscu dawnej mogiły i o pomniku pamięci, a wraz z nimi wraca pytanie o skalę niemieckiego terroru na ziemi świętokrzyskiej. Podczas uroczystości głos zabierze też wójt gminy Brody, który nie zostawia wątpliwości co do oceny tamtych wydarzeń.

  • Noc, która zaczęła się od marszu przez las
  • Stodoła stała się miejscem ostatniego krzyku
  • Rocznica, która prowadzi od kapliczki do pomnika

Noc, która zaczęła się od marszu przez las

W nocy z 3 na 4 lipca 1943 r. na teren gminy Brody weszło około 400 funkcjonariuszy policji i żandarmerii. Zamiast nagłego uderzenia była piesza droga przez las w stronę Boru Kunowskiego, a celem stali się nie żołnierze, lecz cywile. Według historyków była to zaplanowana akcja odwetowa za pomoc udzielaną partyzantom.

Pierwsze strzały padły szybko. Zginęli Jan, Józef i Stanisław Klepaczowie, a także Tadeusz Listek, Jan Karwacki i Mieczysław Sajór. Zygmunt Aplaz ocalał tylko dlatego, że zdołał zmylić Niemców, udając zabitego. Pozostali mieszkańcy, którym udało się uciec, wspominali tamtą noc jako początek końca dawnego porządku we wsi.

Stodoła stała się miejscem ostatniego krzyku

Niemcy otoczyli Bór Kunowski szczelnym kordonem i strzelali do każdego napotkanego człowieka. Kulminacja przyszła wtedy, gdy mieszkańcom kazano iść do stodoły. Budynek został najpierw ostrzelany, a potem podpalony. To w tym miejscu najdobitniej widać skalę przemocy – działanie nie było chaotyczne, lecz miało charakter bezwzględnej egzekucji.

Tego dnia zginęły 43 osoby. Za zbrodnią stał 3. batalion 17. pułku policji SS oraz żandarmeria z Iłży. Zwłoki ofiar pochowano 8 lipca w zbiorowym grobie nieopodal kapliczki, kilkaset metrów od zabudowań wsi. W lutym 1945 r. szczątki ekshumowano i przeniesiono na cmentarz w Kunowie. Ponad dwie dekady później stanął tam pomnik upamiętniający zamordowanych, w miejscu dawnej mogiły.

Rocznica, która prowadzi od kapliczki do pomnika

Podczas sobotnich uroczystości uczestnicy spotkają się najpierw przy kapliczce w Borze Kunowskim, skąd przejdą do pomnika pamięci pomordowanych. Program przewiduje kilka punktów, które mają nadać rocznicy godny, uroczysty charakter:

  1. 9.45 – zbiórka przy kapliczce w Borze Kunowskim
  2. następnie – przemarsz do pomnika pamięci pomordowanych
  3. potem – występy artystyczne, msza święta i apel pamięci

Wójt Ernest Kumek zachęca do udziału i nie zostawia złudzeń, jak lokalne władze oceniają tamtą zbrodnię.

„To była jedna z najokrutniejszych akcji represyjnych niemieckiego okupanta na ziemi świętokrzyskiej” – stwierdził Ernest Kumek.

W takim miejscu sama ceremonia ma znaczenie większe niż protokół. Od zbiórki przy kapliczce po apel pamięci chodzi o to samo – by nazwiska ofiar nie zniknęły z publicznej pamięci i by lipcowa zbrodnia w Borze Kunowskim nie została sprowadzona do suchej daty w podręczniku.

na podstawie: Gmina Brody.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Gmina Brody). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.