Starachowicki szpital ćwiczył scenariusz z wieloma rannymi

Starachowicki szpital ćwiczył scenariusz z wieloma rannymi

FOT. Szpital Starachowice

W Szpitalu Starachowice nie czekano na prawdziwy alarm, ale całość wyglądała jak próba generalna przed najtrudniejszym dniem. Podczas powiatowych ćwiczeń służby sprawdzały, czy w razie masowego zdarzenia da się szybko uruchomić pomoc, powiadomić personel i uporządkować napływ pacjentów. W centrum uwagi znalazła się nie tylko medycyna, lecz także łączność, koordynacja i gotowość do pracy pod presją. Taki sprawdzian mówi o szpitalu więcej niż spokojne deklaracje.

  • Kaskadowe powiadamianie postawiło cały szpital w gotowości
  • Segregacja START decydowała o kolejności pomocy
  • Diagnostyka, krew i miejsca na oddziałach musiały zagrać razem

Kaskadowe powiadamianie postawiło cały szpital w gotowości

W ćwiczeniach wzięli udział pracownicy Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Starachowicach, a scenariusz zakładał sytuację zagrażającą bezpieczeństwu publicznemu i dużą liczbę poszkodowanych. Do szpitala miało trafić kilkudziesięciu rannych wymagających pilnej pomocy, więc liczyły się minuty, nie ogólne założenia.

Właśnie dlatego uruchomiono procedurę PM-01 dotyczącą postępowania przy zdarzeniu masowym. Zastosowano powiadamianie kaskadowe, dzięki któremu informacja szybko dotarła do wszystkich oddziałów, a do pracy wezwano także dodatkowy personel będący poza szpitalem. Równolegle działał sztab kryzysowy, który miał spiąć całość w jeden sprawny mechanizm, oraz punkt informacji dla rodzin osób poszkodowanych.

Segregacja START decydowała o kolejności pomocy

Największe obciążenie spadło na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Przy wejściu do łącznika zorganizowano podstawowy punkt segregacji medycznej, w którym personel oceniał stan rannych i porządkował kolejność udzielania pomocy. W takich sytuacjach nie ma miejsca na przypadek. Trzeba w kilka chwil oddzielić osoby wymagające natychmiastowego działania od tych, które mogą poczekać.

Do oceny wykorzystano czteropunktową skalę START. Na jej podstawie pacjentów kierowano dalej, już zgodnie z ich stanem i potrzebami. W ćwiczeniach uczestniczyły między innymi:

  • Blok Operacyjny
  • Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii
  • oddział chirurgiczny
  • oddział ortopedyczny
  • oddział kardiologiczny
  • oddział okulistyczny

Taki układ pokazuje, jak szeroko muszą działać szpitalne zespoły, gdy liczba poszkodowanych rośnie nagle i skokowo. Jeden punkt nie wystarcza. Potrzebny jest cały łańcuch decyzji, od wejścia po salę zabiegową.

Diagnostyka, krew i miejsca na oddziałach musiały zagrać razem

W scenariuszu ważną rolę odegrały także pracownie diagnostyczne, które zapewniały badania obrazowe i laboratoryjne. Bez nich lekarze nie mogliby szybko podejmować decyzji terapeutycznych, a przy dużej liczbie pacjentów każda zwłoka odbija się na całym systemie. Do tego doszły Bank Krwi i Apteka Szpitalna, czyli zaplecze, bez którego nawet najlepiej zorganizowana akcja nie ruszy.

Oddziały szpitalne również musiały przejść w tryb podwyższonej gotowości. Personel reorganizował pracę i zabezpieczał miejsca dla osób wymagających hospitalizacji. Ćwiczenia sprawdziły więc nie tylko pojedyncze procedury, ale cały układ zależności między szpitalem, służbami ratunkowymi i instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo publiczne, edukację i administrację.

Dla mieszkańców powiatu to ważny sygnał. Tego typu próby nie są pokazem dla samej formy. Mają dać odpowiedź na pytanie, czy w razie poważnego zagrożenia szpital potrafi działać bez chaosu, a pomoc dociera tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.

na podstawie: Powiatowy Zakład Opieki Zdrowotnej w Starachowicach.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Szpital Starachowice). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.