Benzyna w Kamiennej i Młynówce. Służby walczyły z plamą dniami i nocą

Benzyna w Kamiennej i Młynówce. Służby walczyły z plamą dniami i nocą

FOT. Urząd Miejski w Starachowicach

Na Kamiennej i Młynówce przez ostatnie dni trwała cicha, ale zacięta interwencja. Na powierzchni wody pojawiła się substancja ropopochodna, więc do pracy ruszyły służby, które zwykle wchodzą do akcji wtedy, gdy problem zdąży już wyjść poza jeden kanał i jedną ulicę. W Starachowicach sprawa szybko przestała być wyłącznie technicznym kłopotem – stała się testem dla wodociągów, strażaków i policji. Najważniejsze pytanie brzmi dziś nie tylko o źródło wycieku, ale też o to, jak taka substancja dotarła do rzek.

  • Benzyna z kanalizacji zaczęła wracać na powierzchnię
  • Strażacy i wodociągowcy pracowali nad rzeką bez wytchnienia
  • Ćwiczenia, które zamieniły się w realny alarm

Benzyna z kanalizacji zaczęła wracać na powierzchnię

Podczas piątkowej sesji Rady Miejskiej prezes PWiK Jerzy Miśkiewicz wskazał, że ślady wycieku mogły pojawić się po zdarzeniu z początku kwietnia. Według wstępnych ustaleń, które nadal sprawdza policja, benzyna miała trafić do spustu kanalizacji burzowej po pomyłce przy tankowaniu samochodu. Z kanalizacji przeszła dalej, a po kilkunastu dniach zaczęła dawać o sobie znać już na powierzchni rzek.

Miśkiewicz mówił, że źródło problemu udało się namierzyć, a kanał burzowy został wypłukany. W jego relacji padły słowa, że „przyczyna jest już znaleziona”. To jednak nie zamyka całej sprawy. Taki incydent pokazuje raczej, jak szybko pozornie drobny błąd może przenieść się z miejsca zdarzenia do miejskiej infrastruktury i środowiska wodnego.

Strażacy i wodociągowcy pracowali nad rzeką bez wytchnienia

Do akcji w Starachowicach skierowano specjalistyczną grupę chemiczną ze Skarżyska-Kamiennej. Strażacy prowadzili sorpcję przy użyciu rękawów sorpcyjnych i neutralizowali zanieczyszczenia unoszące się na wodzie. W terenie działali funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, druhowie z OSP Michałów oraz pracownicy PWiK, którzy wspierali zabezpieczanie infrastruktury i monitorowanie jakości wody.

To właśnie ich stała obecność pozwalała ograniczać rozprzestrzenianie się plamy, zanim sytuacja wymknęła się spod kontroli. Sekretarz miasta Maciej Myszka podkreślał, że działania trwają bez przerwy. Jak zaznaczył, „walka z zanieczyszczeniem trwa dzień i noc”, a zaangażowanie służb ma dziś bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa środowiska i sprawnego opanowania kryzysu.

Ćwiczenia, które zamieniły się w realny alarm

W całej tej historii jest jeszcze jeden wyraźny, niemal przewrotny szczegół. Na terenie powiatu właśnie trwały ćwiczenia dla służb dotyczące wycieku nieznanej substancji, a kilka dni później podobny scenariusz wydarzył się naprawdę. Jerzy Miśkiewicz mówił o sprawdzonym „łańcuchu interwencji” i ocenił wspólne działania służb na 4+.

Z wypowiedzi prezesa PWiK wybrzmiewa też drugi wniosek, mniej widowiskowy, ale ważny dla miasta na dłużej. Potrzebne są środki na specjalistyczny sprzęt, który pozwoli szybciej reagować i lepiej zabezpieczać podobne miejsca w przyszłości. Policja nadal ustala, kto odpowiada za zanieczyszczenie. A służby, które od kilku dni pracują nad Kamienną i Młynówką, zostają z zadaniem najtrudniejszym ze wszystkich – nie tylko posprzątać po wycieku, ale wyciągnąć z niego konkretne wnioski.

na podstawie: Urząd Miejski w Starachowicach.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski w Starachowicach). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.