Motocyklowy zlot wrócił do Brodów. Harleye i historia w jednym miejscu

Motocyklowy zlot wrócił do Brodów. Harleye i historia w jednym miejscu

FOT. Gmina Brody

Na przystani w Brodach słychać było charakterystyczny pomruk silników, a obok niego rozmowy ludzi, dla których motocykl to znacznie więcej niż środek transportu. HDC Wrocław wrócił tu po raz drugi i od razu połączył zlot z opowieścią o miejscu, które potrafi zatrzymać na dłużej. Członkowie klubu nie ukrywają, że w Górach Świętokrzyskich znaleźli coś, do czego chce się wracać. A gospodarze liczą, że takie spotkania na stałe wpiszą się w kalendarz Brodów.

  • Klub z Wrocławia wrócił tam, gdzie zadziałała gościnność
  • Gmina Brody pokazała swoją historię z zupełnie bliska
  • Sobota należała do wycieczek i miejsc, które budują obraz regionu

Klub z Wrocławia wrócił tam, gdzie zadziałała gościnność

Na terenie Przystani Wodnej w Brodach spotkali się motocykliści z HDC Wrocław , jednego z najstarszych klubów Harley-Davidson w Polsce i zarazem stowarzyszenia z długą, ponadpięćdziesięcioletnią historią. Sam klub wyrósł z inicjatywy sprzed lat – w 1970 roku powstał we Wrocławiu z udziałem Adama Mellera, Jana Ochmanna i Jerzego Maltanowskiego, a z czasem odszedł od roli sekcji warszawskiego klubu i zbudował własną tożsamość.

Dla uczestników zlotu nie była to pierwsza wizyta w tej części regionu. Łukasz Figiel, wiceprezydent klubu, przypomniał, że wcześniejszy pobyt pozostawił bardzo dobre wrażenie.

„Wrażenia z wyjazdu w Góry Świętokrzyskie były fantastyczne, stąd decyzja, by ponownie pojawić się w wyjątkowym i urokliwym miejscu” – podkreślił.

W tej opowieści o motocyklach ważne jest jednak coś jeszcze. Członkowie stowarzyszenia nie przyjechali wyłącznie po wspólne przejazdy i brzmienie silników. Zwracali uwagę także na krajobraz, turystyczny potencjał okolicy i atmosferę, która sprzyja takim zjazdom. To właśnie połączenie pasji z miejscem sprawia, że podobne wydarzenia nie kończą się na jednym weekendzie.

Gmina Brody pokazała swoją historię z zupełnie bliska

W piątkowy wieczór zlot zyskał bardziej lokalny wymiar. O historii gminy opowiedział Grzegorz Bernaciak, kustosz Izby Tradycji i Dziedzictwa Kulturowego, który przybliżył uczestnikom dzieje Brodów i ich najbliższego otoczenia. Dzięki temu motocyklowe spotkanie nie było jedynie pokazem maszyn, lecz także pretekstem do poznania miejsca, w którym się odbywa.

Wójt gminy Ernest Kumek nie krył zadowolenia z takiego zainteresowania regionem.

„Cieszę się, że możemy gościć pasjonatów motocykli z różnych zakątków kraju, którzy swoją obecnością tworzą wyjątkową atmosferę” – mówił.

Dodał też, że liczy na dalszy rozwój imprezy i jej stałe miejsce w lokalnym kalendarzu wydarzeń. To ważna deklaracja, bo dla Brodów oznacza nie tylko jednorazowy najazd motocyklistów, ale szansę na mocniejsze pokazanie swoich walorów poza najbliższą okolicą.

Sobota należała do wycieczek i miejsc, które budują obraz regionu

Pogoda dopisała, więc dzień później uczestnicy zlotu ruszyli w teren. Zamiast zostać przy samej przystani, wybrali miejsca, które pokazują Brody i Krynki od strony historii oraz dziedzictwa.

Odwiedzili między innymi:

  • Izbę Tradycji i Dziedzictwa Kulturowego,
  • barakowy kościół w Krynkach.

Taki program dobrze pokazuje, że zlot nie zamknął się w jednej przestrzeni. Motocykliści zobaczyli miejsca ważne dla lokalnej pamięci, a przy okazji dali sygnał, że okolica ma czym zainteresować również tych, którzy przyjeżdżają tu po raz pierwszy. Właśnie na tym polega siła podobnych wydarzeń – łączą widowisko z realnym odkrywaniem regionu.

na podstawie: Gmina Brody.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Gmina Brody). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.